Byly dominikanin, Tadeusz Bartos, obawia sie, ze 'przedsoborowa' interpretacja dogmatu 'poza Kosciolem nie ma zbawienia' wydaje zle owoce w postaci 'moralnej degeneracji kleru'. Co gorsza, jego zdaniem, zanosi sie na powrot tego 'niebezpiecznego myslenia', a przeciez Sobor Watykanski Drugi otworzyl 'mozliwosc zbawienia i dochodzenia do autentycznej prawdy u niekatolikow'. Oto fragment tekstu Radio, co zgorszenie sieje z wczorajszej Gazety Wyborczej.
Istotne źródło moralnej degeneracji tkwi we wspomnianym już syndromie z góry danej przynależności do jedynie słusznej orientacji (religijno-ideowej), która to przynależność gwarantuje zbawienie i permanentne (automatyczne) posiadanie racji ("Bóg z nami" - "Gott mit uns"), ze względu na własny wyższy status ontyczny (bycia duchownym, ewangelizatorem, itp.). Duchowni, przyzwyczajeni do bycia ex definitione po słusznej stronie, łatwo tracą czujność i zatracają sumienia.
To także pokłosie wychowania katolickiego, które do niedawna głosiło własny monopol na prawdę i zbawienie - tak interpretowano klasyczną formułę „poza Kościołem nie ma zbawienia” (extra Ecclesiam nulla salus). Dziś wraca się do takiego niebezpiecznego myślenia, zapominając o nauce Soboru Watykańskiego II otwierającego możliwość zbawienia i dochodzenia do autentycznej prawdy u niekatolików.
To jest dramat kleru, pułapka, w którą trudno nie wpaść. Oficjalne bycie reprezentantem Boga i Jego głównego "przedstawicielstwa" na ziemi ("jedyny Kościół Boga trwa w Kościele katolickim", brzmi stara formuła) - a w tę rolę społeczną kler siebie wpisuje i przez otoczenie bywa wpisywany - jest zajęciem wielce ryzykownym. Zbyt jawnie fałszywym, by wiarygodność osiągać na zwykłej drodze przekonywania czy argumentacji.
Najbardziej zdumiewa pojecie 'dochodzenia do autentycznej prawdy u niekatolikow'--czy Bartos ma na mysli, ze autentycznosc prawdy zasadza sie na autentycznosci intencji badz emocji jednostek, czy tez sadzi, ze prawda znajduje sie poza Kosciolem Katolickim? To ostatnie twierdzenie uzasadnialoby decyzje Bartosia o opuszczeniu zakonu.
Bartos tak uzasadnia odejscie z zakonu dominikanow:
„Chcę odejść od związania instytucjonalnego z religią, która w mojej ocenie zgubiła religijne źródła”. (Gazeta Wyborcza, 3.02.2007)
Jak Bartos wyobrazal sobie Kosciol wyczytac z kolei mozna w wywiadzie, ktory ukazal sie 11 stycznia 2005 w Dzienniku Polskim w Londynie. Zapytany o definicje Kosciola, Bartos wydawal sie pozostawac w zgodzie z ortodoksja, odpowiadajac: "Jeśli Kościół to zgromadzenie tych, którzy przynależą do Chrystusa, to jest on jeden i należą do niego wszyscy, którzy są ochrzczeni w Jego imię." Oczywiscie nie wspomnial nic o wierze katolickiej badz prymacie papieza ale w porzadku, przyjmijmy, ze mial dobre intencje. Jednak gdy dochodzimy do koncepcji ekumenizmu a la Bartos, pojawia sie problem:
"Tylko dialog, w którym uznaje się wartości odmiennych sposobów przeżywania tej samej wiary, prowadzi do ewolucji postaw, zbliżenia, a z czasem, gdy zanika nieufność i podejrzliwość, także do zapożyczeń wzajemnych, czy to w dziedzinie liturgii, teologii, czy technik pracy duszpasterskiej, charytatywnej itp. Tego typu dialog i otwarcie prowadzić musi do ewolucji własnej pozycji, sposobu przeżywania wiary. Anglikanin może stawać się bardziej lub mniej katolicki, katolik bardziej lub mniej prawosławny itd. To jest naturalny rozwój kultury i cywilizacji, wymiana jest wielkim dobrem, ubogaceniem, a nie utratą własnej tożsamości. Tożsamość nie jest czymś danym raz na zawsze, raczej jest procesem, dojrzewaniem. Tożsamość bez procesu dojrzewania i ewolucji staje się defensywnym fundamentalizmem."
Zrodlo: http://www.ekumenizm.pl/article.php?story=20050110180943922
A wiec dla Bartosia wiara jest przezywana a nie definiowana, a zmiany w liturgii czy teologii moga ja tylko ubogacic. Traci to synkretyzmem badz eklektyzmem. Dodatkowo Bartos proponuje 'ewolucje tozsamosci' katolickiej bez ktorej katolicyzm mialby stac sie 'defensywnym fundamentalizmem'. No coz, widac, ze (wtedy jeszcze) o. Bartos zamierzal bronic katolicyzm przed samym soba lub widzial Kosciol jako projekt konstrukcji ponadkonfesyjnej tozsamosci.
środa, 25 lipca 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz