środa, 25 lipca 2007

Ks. Żychliński: Heretyk nie jest teologiem

Sądom T. Bartosia i ks. Hryniewicza nie daję wiary i opieram to na dowodzie ks. Aleksandra Żychlińskiego, który przeczy zdaniu, że po odrzuceniu prawd wiary, można ufać innym jego sądom:

Teolog zatem, który nie ma wiary nadprzyrodzonej, nie może mieć tej pewności zasad, jakiej wymaga istota poznania teologicznego, to znaczy, pewności bezwzględnej. Ostateczną pobudką jego uznania teologicznego są w tym wypadku dowody apologetyczne, które dają tylko pewność moralną – choć zupełnie wyjątkową. Z tego wypływa wniosek, że teologia zbudowana na prawdach objawionych, uznanych z wiarą przyrodzoną, nie może być prawdziwą wiedzą dla braku odpowiedniej pewności. Raczej przedstawia ona, jak wspomnieliśmy, sumę wiadomości przyrodzonych o Bogu i rzeczach Bożych, posiadających mniejszą lub większą pewność, stosownie do stopnia pewności, jaki teolog własnym zdobył wysiłkiem na mocy dowodów apologetycznych. Widzimy więc, że tylko wiara nadprzyrodzona daje teologowi zasady, posiadające ten stopień pewności, jakiego wymaga istota teologii ze względu na własny przedmiot. W przeciwnym razie nie mamy poznania i uznania teologicznego, lecz mniemanie o Bogu i rzeczach Bożych. Takie "wiadomości" teologiczne zasługują na nazwę, "cadaver theologiae" (teologicznego trupa), bo nie stanowią prawdziwej teologii.

Z powyższego wynika, że heretyk, który odrzuca choćby jedną tylko prawdę wiary, już nie jest formalnie teologiem, gdyby nawet materialnie posiadał rozległe wiadomości teologiczne. Straciwszy bowiem wiarę nadprzyrodzoną, nie poznaje on zasad teologii w właściwym świetle, lecz opiera się na osobistym przekonaniu. A że heretyk zachowuje materialnie nałóg wiedzy teologicznej, dlatego, tracąc wiarę, nie jest on sobie psychicznie świadom zmiany, którą jako teolog przechodzi. Dzieje się to, jak powiada Jan od św. Tomasza, "quasi insensibiliter". Pojęcia teologiczne i ich logiczne powiązanie, a więc to, co właśnie tyle wymaga trudu i pracy umysłowej, zostają materialnie nietknięte; tylko pierwiastek formalny poznania teologicznego ustępuje, gdy światło nadprzyrodzonej wiary przestaje świecić w duszy heretyka lub niewierzącego. Dlatego u heretyków i niewierzących o teologii mówić nie można, chyba tylko w znaczeniu analogicznym.

Zrodlo: Ks. Dr Aleksander Żychliński, Teologia. Jej istota, przymioty i rozwój według zasad św. Tomasza z Akwinu. Poznań – Warszawa – Wilno – Lublin [1923], s. 11. Opublikowane na stronie: http://www.ultramontes.pl/teolog.htm

Brak komentarzy: