poniedziałek, 23 lipca 2007

Żałoba okazją by przygotować się na śmierć własną

Pogrążeni w żałobie łączymy się z rodzinami i przyjaciółmi ofiar wypadku w Alpach. Niech ta tragedia będzie dla nas przypomnieniem prawdy, że nikt z nas 'nie zna dnia ani godziny' (Ewangelia św. Mateusza 24,36) kiedy Pan do nas przyjdzie.

Niech czas żałoby narodowej stanie się okazją do refleksji nad naszym własnym losem.

Oto Przygotowanie się na śmierć zawarta w książeczce do nabożeństwa wydanej przed 120 laty w Krakowie pod tytułem Katolik na modlitwie i nauce czyli zbiór obowiązków i nabożeństwa dla osób wszelkiego stanu z dodaniem katechizmu i pieśni na stronach 678-679:

Umierać szczęśliwie jest to sztuka nad sztukami, bo od tego zależy cały los wieczny człowieka. Dla nauczenia się tej umiejętności trzeba poświęcić całe życie swoje. Najlepszym środkiem do śmierci szczęśliwej jest życie pobożne, bo jak się żyło na świecie , tak się też umiera, taka jest przynajmniej ogólna reguła.

Dla zachęcenia się do życia pobożnego trzeba często myśleć o śmierci, każdy dzień życia naszego wzbogacać dobrymi uczynkami, jakoby to był ostatni dzień życia naszego, a każdy uczynek dobry w tej wykonywać intencyi, jakoby on ostatnim już był uczynkiem naszym.

Przytem często powinniśmy Boga prosić o śmierć szczęśliwą i wzywać w tej mierze przyczyny świętych Pańskich -- Abyśmy się zachęcili do żalu za grzechy nasze i poprawy życia naszego , powinniśmy często rozważać, jak to wiele Chrystus Pan za grzechy nasze wycierpiał. Męka także Jego dodaje nam ufności, iż Bóg nasze grzechy odpuścić raczy, skoro je opłakujemy. Pamiętać także mamy , że przy śmierci opuścić nam będzie trzeba to wszystko, cokolwiek drogiem dla nas na ziemi było , aby nam to rozłączenie za czasem przykrem nie było -- tem mniej przywiązywać się będziem do ziemi, im częściej rozkosze niebieskie rozważać będziemy.

Modlitewnik zawiera też naukę o bliższym przygotowaniu się na śmierć w czasie choroby. Polecić go jednakże wypada nam wszystkim, którzy nie znają czasu swego spotkania z Panem:

Chociaż całe życie człowieka przygotowaniem do śmierci być powinno, to jednakże szczególnie podczas choroby troszczyć się o to należy, która niebezpieczną być się zdaje, lub niebezpieczną stać się może. -- Chory powinien na ten cel przyjąć z cierpliwością chorobę z Boskiej ręki, jako karę za grzechy własne, jako doświadczenie w cnocie.

A ponieważ 'wiara bez uczynków' jest martwa, to też nasi ojcowie w wierze nie zapominali o kwestiach praktycznych:

Powinien wcześnie zaufanego do siebie przywołać lekarza, i być mu w zupełności posłusznym, aby sobie nie skrócić dobrowolnie życia. Wcześnie powinien sporządzić testament i wszystko w nim rozrządzić, co jeszcze do uczynienia pozostaje. Wynagrodzić bliźniemu, co jest do nagrodzenia, a przynajmniej na swoich ten obowiązek włożyć; z nieprzyjaciółmi się pojednać; wszelkie uczynione zgorszenia poprawić i wszystkich domowników do dobrego zachęcić. -- Nadto powinien do siebie poprosić pobożnego kapłana i stosownie do jego rady wcześnie przyjąć święte Sakramenta. (...) Upewnia nas o tem Słowo Boże, a doświadczenie uczy, iż skoro chory przez przyjęcie Sakramentów świętych serce swe uspokoi, wtenczas i lekarstwa lepszy przynoszą skutek i chory widocznie do zdrowia powraca.

Modlitwa do Najświętszej Panny o szczęśliwą śmierć (tamże, ss. 550-551)

O najsłodsza Matko Pana Jezusa, Panno Maryo, Pani moja, miłosierdzia pełna, racz sprawić przyczyną Swoją, aby śmierć nagła i niespodziewana nie padła na mnie; abym bez chrześcijańskiego i zbawiennego przygotowania się nie rozstał się z życiem.

Przez mękę i śmierć Jednorodzonego Syna Twego, błagam Cię, Panno błogosławiona, módl się za mną niegodnym, a uproś mi przed skonaniem mojem serdeczną skruchę, zbawienną spowiedź, żarliwą pokutę i zadosyć uczynienie, iżbym w miłości Syna Twego Boskiego i Sakramentami Jego posilony doczesność opuszczając, do wiekuistej łaski i radości Wybranych przyjętym został.

Uczyń ze mną miłosierdzie Twoje, Maryo, Matko Boska, w onę straszliwą godzinę, gdy we mnie siły życia ustaną i martwiejący język nie będzie Cię mógł wzywać; gdy się zaćmią oczy moje i żaden się głos ziemski przez uszy moje nie przebije.

Natenczas, o najłaskawsza Matko Chrystusowa, Opiekunko i Obronicielko grzeszników, racz pomnieć na niegodne modły, jakie teraz w miłosierdzie Twe składam, a ratuj nędzną duszę moję przez łaskę Syna Twojego, Pana naszego.

Amen.

Brak komentarzy: