W moje 33 urodziny, 2 kwietnia 2005 roku, zmarł Jan Paweł II.
Płakałem za nim razem ze wszystkimi. Był dla mnie jak ojciec.
Ojcu się ufa. Więc gdy padło wezwanie do bycia wiernym słowom Jana Pawła II, nie miałem wątpliwości, że prowadził on właściwą drogą.
A jednak okazało się inaczej i to w kwestii najważniejszej: zbawienia.
W mojej wędrówce w poszukiwaniu prawdy o zbawieniu doszedłem do prostego wniosku: jedyna alternatywa to ta pomiędzy powszechnym zbawieniem (i pustym piekłem) a zbawieniem w jedynym Kościele ustanowionym przez Jezusa Chrystusa.
Do niedawna nie wiedziałem, że Jan Paweł II głosił powszechne zbawienie. Oto co napisał w dziesiątym punkcie encykliki misyjnej Redemptoris missio:
"Powszechność zbawienia nie oznacza, że otrzymują je tylko ci, którzy w wyraźny sposób wierzą w Chrystusa i weszli do Kościoła. Jeśli zbawienie zostało przeznaczone dla wszystkich, musi ono być dane konkretnie do dyspozycji wszystkich. Oczywiste jest jednak, że dziś, tak jak i w przeszłości, wielu ludzi nie ma możliwości poznania czy przyjęcia ewangelicznego Objawienia i wejścia do Kościoła. Żyją oni w warunkach społeczno-kulturowych, które na to nie pozwalają, a często zostali wychowani w innych tradycjach religijnych. Dla nich Chrystusowe zbawienie dostępne jest mocą łaski, która, choć ma tajemniczy związek z Kościołem, nie wprowadza ich do niego formalnie, ale oświeca ich w sposób odpowiedni do ich sytuacji wewnętrznej i środowiskowej. Łaska ta pochodzi od Chrystusa, jest owocem Jego ofiary i zostaje udzielana przez Ducha Świętego; pozwala ona, by każdy przy swej dobrowolnej współpracy osiągnął zbawienie."
Wystarczy porównać ten tekst z klasycznym ujęciem doktryny "poza Kościołem nie ma zbawienia", który sformułował w 1441 roku papież Eugeniusz IV:
,,Najświętszy Kościół Rzymski mocno wierzy, wyznaje i naucza, że nikt żyjący poza Kościołem katolickim, nie tylko poganin, ale także żyd i heretyk, i schizmatyk, nie będzie miał udziału w życiu wiecznym. Pójdą do wiecznego ognia, który został przygotowany dla diabła i jego aniołów, chyba, że przed swoją śmiercią przyłączył się do Kościoła. Dlatego tak ważna jest jedność z ciałem eklezjalnym. Nikt, choćby przelał swoją krew w imię Chrystusa, nie może zostać ocalony, chyba, że pozostaje w łonie Kościoła katolickiego'' (cyt. za Robertem Nogackim na: http://www.patriota.pl/?dzial=religia&nr=6)
Nic dziwnego, że rodacy zgadzają się z Janem Pawłem II i przeczą Eugeniuszowi IV. Wg portalu opoka.pl aż 83 procent Polaków uważa każdą religię za równie dobrą o ile pomaga człowiekowi najlepiej przeżyć życie, a zdaniem 71 procent wszystkie religie prowadzą do jednego celu.
Piotr Albert
sobota, 14 lipca 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz